4 września 2016

Analiza wydatków vol. 2

Przeglądając poprzednie wpisy, spostrzegłam, że nadszedł czas na publikację kolejnego podsumowania, o formule podobnej co ubiegłoroczna. Pragnę podkreślić, że zgodnie z profilem tej strony, pod lupę biorę zakupy odzieżowe, obuwnicze i kosmetyczne, pomijając przy tym takie stałe kategorie wydatków jak: opłaty za wynajem, bilety miesięczne, jedzenie, artykuły higieniczne i gospodarcze, itd. (Z punktu widzenia idei analizowania wydatków, są one bardzo istotne i gorąco zachęcam do ich regularnego zapisywania).

Bynajmniej to już drugi rok prowadzenia listy wydatków. Właściwie mogę stwierdzić, że ich zapisywanie weszło mi w nawyk i nawet jeśli nie mam czasu od razu na spisywanie kwot z paragonów do Excela, to mam oddzielną kopertę, przeznaczoną właśnie na nie. Ich zachowywanie jest przydatną umiejętnością, ponieważ w większości przypadków zwroty i reklamacje nie są bez nich realizowane. 

Co zmieniło się od poprzedniej analizy? Obok sekcji Wydatki pojawiła się kategoria Przychody, co zdecydowanie mnie cieszy. Pierwsza praca, pierwsza wypłata są milowymi krokami w drodze ku dorosłości. Może nie uniezależniłam się od pomocy rodziców, ale fundusze na własne wydatki, choby z poniższych kategorii, posiadam.

Przejdźmy do podsumowania.


 MOJE ROCZNE WYDATKI VOL. 2 - ANALIZA PORÓWNAWCZA


Po raz pierwszy będę porównywać wydatki ubiegłoroczne z tymi sprzed dwóch lat. Powyższy wykres jest bardzo czytelny i pierwsze wnioski, które rzucają się w oczy, to:
• znacznie większe wydatki na Dodatki i biżuterię oraz Obuwie,
• znacznie mniejsze wydatki na Kosmetyki i akcesoria oraz Bieliznę,
• podobny poziom wydatków na Ubrania i Konserwację.

 UBRANIA
Od września 2015r. do sierpnia 2016r. kupiłam 22 sztuki ubrań (co obejmuje też 1 reklamację do sklepu). W porównaniu do poprzedniego roku stanowi o 4 sztuki ubrań mniej. Oprócz tego prawie 1/3 tej ilości kupiłam w ostatnim miesiącu. Zwykle najchętniej kupowałam sukienki (7), potem leginsy (3), kardigany (2), swetry (2), kamizelki (2), spodnie (1), koszule (1), płaszcz trencz (1), t-shirt (1).

Mieszkając w Poznaniu, odkryłam zasoby tutejszych second handów, sklepów z odzieżą vintage i uczestniczyłam w  sezonowych wydarzeniach tj. Wolny Targ czy Babi Targ. Podobnie jak w tamtym roku, kilka rzeczy upatrzyłam sobie w Lidlu, zwykle była to marka Esmara.

Część zakupów dokonałam online (Zalando, Answear, SklepVintage.pl, Allegro, Aliexpress), jednak nie z każdych byłam zadowolona. Kurtkę puchową z Mango musiałam oddać do reklamacji ze względu na kłopotliwy zamek błyskawiczny. W tym roku po raz pierwszy zdecydowałam się na złożenie zamówień na Aliexpress.

Średnio miesięcznie na ubrania wydawałam: 65zł czyli o 5zł więcej w porównaniu z poprzednim rokiem.

 DODATKI I BIŻUTERIA
Wydatki w tej kategorii zdominował zakup okularów korekcyjnych, do którego przymierzałam się od kilku miesięcy. Zależało mi na dobrej jakości szkłach, które będą nadawały się do długotrwałej pracy przed komputerem, a przy okazji marzyły mi się nowe oprawki w nowoczesnym stylu. Ostatecznie okulary zakupiłam z Grouponem w poznańskim salonie Bloch Optyk w City Center. 

Oprócz tego, po raz kolejny zdecydowałam się na zakup szlachetnego pierścionka (srebro + opal) z łódzkiej pracowni Neores, której stoisko znalazło się na jednym ze świątecznych targów odbywających się na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Na tym samym wydarzeniu kupiłam też ręcznie farbowaną dwukolorową jedwabną apaszkę, która stała się jednym z moich ulubionych dodatków na szyję. Z racji braku porządnej czapki na zimę, rok temu udałam się do Tk Maxx, gdzie znalazłam ciepłą, kaszmirową czapkę (50 zł), która również zyskała miano ulubieńca.

Jedynym nieudanym zakupem, jaki mi się przytrafił to plecak z demobilu ze sklepu militarnego. Nie wiem co mi strzeliło do głowy, żeby go kupić, by okazał się bardzo ciężki i niepraktyczny, ale na szczęście udało mi się go zwrócić do sklepu, będąc stratną tylko o koszty wysyłki.

Średnio miesięcznie na dodatki i biżuterię wydawałam: 105zł czyli o 65zł więcej w porównaniu z poprzednim rokiem

 OBUWIE
W porównaniu do ubiegłorocznych 5-ciu par butów, obecna różnica w ilości obuwniczych nabytków jest niewielka, ale kosztowa - wręcz kolosalna. Kupiłam 4 pary butów: czarne skórzane botki Vagabond Dioon, czarne skórzane oksfordy Vagabond Amina, złote skórzane baleriny Gino Rossi i złote taneczne buty z Aliexpress. Dwie pierwsze pary stały się moimi ulubionymi, baleriny dopiero co kupiłam, natomiast taneczne buty poczekają do wiosny na kurs tańca (znacznie odwlekł się w czasie). Jeśli chodzi o obuwie, to nigdy wcześniej nie wydałam na jedną parę 450 zł, dlatego czułam się strasznie nieswojo z tą kwotą, wydawaną przy kasie. Po kilku miesiącach użytkowania muszę stwierdzić, że Vagabondy były warte tej ceny. Co z Gino Rossi i butami tanecznymi? Czas pokaże.

Średnio miesięcznie na obuwie wydawałam: 100zł czyli o 85zł więcej w porównaniu z poprzednim rokiem

 BIELIZNA
W tej kategorii nic zaskakującego nie miało miejsca. W salonie BodyLook.pl kupiłam trzeci stanik marki Simone Perele i z tego modelu jestem najbardziej zadowolona. Oprócz tego kupiłam 5 par skarpetek, w tym 2 fikuśne na Aliexpress.

Średnio miesięcznie na bieliznę wydawałam: 30zł czyli o 50zł mniej w porównaniu z poprzednim rokiem

 KOSMETYKI I AKCESORIA
W tym roku wydatki na akcesoria i kosmetyki zmniejszyłam o ponad połowę, co jest warte odnotowania. Przeważały zakupy kosmetyków kolorowych nad pielęgnacją. Żadnych perfum nie kupowałam.

W przeliczeniu na sztuki, ilość kolorówki wypadła podobnie jak w poprzedniej analizie wydatkowej, bo wyniosła 39 sztuk. Złożyły się na nie: 18 wkładów cieni do powiek (taką ilość cieni pomieściły 2 palety magnetyczne z Inglota), 5 szminek, 4 rozświetlacze, 3 korektory mineralne, 2 podkłady, 2 lakiery do paznokci, 1 konturówka do ust, 1 pisak do brwi, 1 bronzer, 1 kółko do konturowania, 1 kredka do oczu. Obok zakupów w tradycyjnych drogeriach typu Rossmann czy Drogeria Natura, chętnie kupowałam także online na stronach tj. kolorowka.com, hean.pl czy mintishop.

Zakupy kosmetyków pielęgnacyjnych okazały się bardzo skromne. Kupowałam ulubione, sprawdzone produkty (płyny do demakijażu, maski do włosów, kremy do twarzy, woda różana). Z ciekawości do wirtualnego koszyka wpadła też maseczka na wągry z Aliexpress oraz zakup z wyższej półki cenowej - błyszczyk Clarinsa.

Na Aliexpress zamówiłam sporo dodatków (np. 3 pędzle do makijażu, drzewko i osłonki do suszenia pędzli, tubę na pędzle, szczoteczkę silikonową do twarzy, itp), z czego 2 z nich nigdy nie dotarły. Oprócz tego zdecydowałam się na zakup 1 pędzla z serii Mbrush by Maxineczka. Wyborem, który mogę uznać za eksperymentalną zachciankę, było 8 kolorowych pasemek do włosów z Allegro.

Średnio miesięcznie na kosmetyki i akcesoria wydawałam: 95zł czyli o 105zł mniej w porównaniu z poprzednim rokiem 

 KONSERWACJA
Jak zwykle nie mogła zostać pominięta kategoria, która wydłuża żywotność posiadanych już rzeczy. Podobnie jak w tamtym roku, wypadła dość skromnie i złożyły się na nią następujące nabytki: 2 łyżki do butów, krem do pielęgnacji skóry, spray do butów, czyścik, wkładki do butów i 12 sztuk metalowych guzików do płaszcza (56 zł).

Średnio miesięcznie na konserwację wydawałam: 10zł co jest podobną kwotą w porównaniu do poprzedniego roku.


 OSTATECZNE PODSUMOWANIE

A) Zarabianie pieniędzy zmienia postrzeganie na podejmowane wydatki. Potrafię przeliczyć, ile godzin pracy będzie kosztował mnie dany zakup, co w przypadku większych pokus, działa jak kubeł zimnej wody. Nadal robię zakupy w second handach czy na pchlich targach, to nie uległo zmianie. Z drugiej strony, jestem także w stanie jednostkowo wydać większą sumę pieniędzy na konkretny, dopasowany do swoich potrzeb produkt.

B) Kupuję droższe rzeczy, lepiej dopasowane do moich preferencji i upodobań. W tym wypadku potwierdził się wniosek sprzed roku. Oczywiście nadal zdarzają mi się nietrafione zakupy np. sukienka, która przy siadaniu skraca się o 10 centymetrów czy leginsy termiczne, w których mam problem zgiąć kolana, ale na szczęście tych wpadek jest coraz mniej. Zwracam uwagę na jakość materiału, komfort noszenia czy możliwość łączenia z innymi elementami garderoby.

C) Zakupy na Aliexpress wciągają. Chyba każdy, kto odkrył dobrodziejstwo składania zamówień na tej stronie, przechodził okres fascynacji znajdującymi się na niej przedmiotami za śmiesznie niskie kwoty. To istny raj dla wielbicielek gadżetów kosmetycznych. Na 19 złożonych zamówień, 3 z nich nigdy nie dotarły do mojej skrzynki i to właśnie zniechęciło mnie do kontynuowania zakupowej epopei na Ali.

D) Nie udało mi się zrealizować postulatu niekupowania ubrań i dodatków przez Internet. Podczas gdy jedne zakupy okazywały się sukcesem (np. kardigan GAP z wełny merino z Zalando), tak pewna ich część była pomyłką (np. puchowa kurtka Mango z Answear czy plecak z demobilu). Kupowanie kosmetyków, a w szczególności kolorówki, której nie widziałam stacjonarnie, również niosło z sobą zagrożenie np. wyboru odcienia pomadki, który w rzeczywistości wyglądał inaczej niż na zdjęciach w Internecie.

Zawsze miałam skłonność do analizowania otaczającej rzeczywistości. Działanie na "żywym organizmie", jakim jest wykres rocznych wydatków na kobiece zbytki, skłonił mnie do kilku refleksji, którymi podzielę się tutaj w nadchodzącym czasie. Mimo zaprzestania blogowania na prawie rok, idea slow fashion nadal przejawia się w moich codziennych, zakupowych wyborach i z miesiąca na miesiąc zmienia także myślenie o samych ubraniach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz